Mamy czasy ekohisterii. Okazuje się, że nasze ukochane
samochody niszczą środowisko. No i różni nawiedzeni zieloni postanowili (za
nas), że powinniśmy jeździć hybrydami, elektrowozami itp. Ale czy mają rację?
niedziela, 13 stycznia 2013
niedziela, 6 stycznia 2013
Catherham Seven. Bezpieczeństwo jest najważniejsze, czyli o tym, że nie zawsze.
Trzy lata
temu podjechałem pod dom. Kilka chwil wcześniej podróżowałem za miastem, a więc
szybko. Wszedłem do środka, wziąłem płytę z filmem i z powrotem wsiadłem do
samochodu z zamiarem odwiezienia jej do wypożyczalni. Jechałem wolno po
okolicznych uliczkach, gdy nagle zatrzymałem się z hukiem.
piątek, 4 stycznia 2013
Fiat 500L. Niefotogeniczna ślicznotka.

Gdy byłem znacznie młodszy Fiat produkował takie modele, jak
np. Uno. Nawet w tamtych czasach żaden chłopak nie oglądał się chyba za tym
samochodem. Ale czas płynął i po wielu latach pojawiła się „pięćsetka”. Jest to
według mnie większy skok ewolucyjny niż od ameby do Heidi Klum.
środa, 2 stycznia 2013
BMW X5. Powtórka z rozrywki.
Kiedyś już pisałem o przejażdżce tym samochodem. Nie byłem
jakoś szczególnie zachwycony. Teraz miałem okazję odbyć nim znacznie dłuższą
podróż i…
Mój egzemplarz wyposażono w silnik benzynowy 4,8 litra, V8.
Samochód był czarny, a wnętrze pokryto kremową skórą. Wiele osób lubi to
zestawienie kolorów. Ja również
Dacia Lodgy, czyli o tym jak stracić kochankę.
Napisał do
mnie Pan Jan K.: „Szanowny Panie Radku! Pewnego wieczoru, będąc z kolegami na
imprezie, wylądowałem w łóżku z pewną bardzo atrakcyjną kobietą. Rano jednak
przypomniałem sobie, że mam żonę, dzieci i dom. Zdążyłem już (niestety)
podzielić się z moją nową znajomą numerem telefonu i bardzo się boję, że będzie
ona z tego korzystać. Czy może mi Pan podpowiedzieć, jak wybrnąć z tej
kłopotliwej sytuacji?”
środa, 4 maja 2011
Trochę kryzysu i trochę motoryzacji
Dla odmiany od ostatnich historycznych rozważań dziś proponuję przerywnik w postaci tego oto felietoniku. Do historii wrócę lada dzień, ale musiałem troszkę od niej odpocząć.
Jakoś nie mogę pozbyć się myśli, że niemal wszyscy zarządzający wielkimi bankami inwestycyjnymi, a także największymi korporacjami produkcyjnymi to debile.
Dorzuciłbym do tego grona również członków rządów i współpracujących z nimi ekonomistów. Generalnie większą część światowej „wierchuszki” posądzam o to, że zamienili się mózgami ze sztuczną kością dla psa.
poniedziałek, 2 maja 2011
Od automobila do samochodu. Krótkiej historii motoryzacji część druga.
Oczywistym jest, że samochód nie narodził się jako dzieło skończone. Nie od początku był pokryty lśniąca metalową karoserią. Pierwsze wytwory myśli technicznej pionierów automobilizmu były w zasadzie powozami bez koni.
środa, 27 kwietnia 2011
Od automobila do samochodu. Krótkiej historii motoryzacji część pierwsza.
Gdy w latach 1769-1770 niejaki Pan Cugnot przemierzał francuskie drogi w swoim pojeździe parowym świat był przekonany, że siła napędowa dla pojazdów mechanicznych została odkryta. Prowadził do tego wydarzenia pewien ciąg ludzkich idei o poruszaniu się pojazdami bez koni.
środa, 20 kwietnia 2011
Quo vadis? (polska motoryzacjo)
Jaka dalej będzie polska motoryzacja? Czy w ogóle jakaś będzie? Jakaś – na pewno, bo przecież robimy Fiata i Forda Ka. Mamy też Opla, silniki Toyoty. Robimy też świetne autobusy Solaris. Moje rozważania dotyczą innych kwestii. Pierwsza to produkcja motocykli, drugą zaś są zakłady FSO.
niedziela, 17 kwietnia 2011
"Indianie" i inni
Świat motoryzacji to nie tylko samochody. To również motocykle, czyli pojazdy, które jak chyba żadne inne kojarzą się z wolnością.
Chciałbym przedstawić tu kilka naprawdę pięknych (moim zdaniem) maszyn. Są to pojazdy już historyczne, ale niektóre mają nadal swoich potomków, chlubnie noszących te same nazwy. Inne (Indiany) stanowią już jedynie historię. Może jeszcze ktoś wskrzesi tą markę, niepomny na to, że ostatnia taka próba zakończyła się niezbyt szczęśliwie. Polecam odnaleźć w sieci zdjęcia tych pojazdów. Jest na co popatrzeć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)